Ukraina. Mój dziki wschód we mnie to alegoria mojej dzikiej, prastarej natury, tej wilczycy we mnie, która domaga się wyjścia poza znany schemat. Mieszkając w ukraińskich Gorganach i żyjąc jak traperzy w surowych, górskich warunkach, wystawiamy na próbę nie tylko swoje ciała i umysły. Stajemy przed egzaminem bycia razem w poszanowaniu swoich różnic a jednocześnie weryfikując czy umiemy się w tak ciężkich warunkach wspierać. Dotychczasowe nasze wyprawy nauczyły nas pokory, ukazały piękno i moc dzikiej przyrody a jednocześnie za każdym razem napełniały nas wdzięcznością za to, co już mamy, jak bardzo jesteśmy bogaci, szczęśliwi w miłość, przyjaciół, rodziny, pieniądze, dom. Ukraiński wschód płynie w moim krwiobiegu, jego energia miesza się w mej limfie i drży w neuronach grając nostalgiczną muzykę huculskich pasterzy kochających swą samotność. Bo góry to wędrówka w głąb siebie, do najciemniejszych zakamarków ludzkiej duszy, do tych miejsc, których nie chcemy zazwyczaj odwiedzać. Przyroda nas obnaża, zawsze. Konfrontuje nas z prawdą o nas samych i nie pozwala od siebie samej uciec. Nie ma już żadnych masek, żadnych gierek, pozorów czy zbędnych cywilizacyjnych czynności, które by przykryły nasze prawdziwe, głębokie tęsknoty i potrzeby duszy. Tutaj na szczycie góry za dnia czy w nocy doświadczamy stanu jedności ze sobą samym, ze światem, ze wszystkim co było, co jest i co będzie. Mój wschód we mnie to moja słowiańska, dzika natura, która pragnie się obudzić i zamanifestować a Ukraina w swej prostocie i serdeczności zawsze mi to ukazuje. Bo miłość i serdeczność mieszkają tu często w biednych drewnianych chatach kryjąc się w wielkich sercach prostych i mądrych starych dusz.
Ukraina
Galeria
